Natalia Pietrowna wróciła do domu, otworzyła drzwi swojego mieszkania i znieruchomiała ze zdziwienia. Jej córka stała w progu, zalana łzami.

Natalia Pietrowna wróciła do domu i gdy tylko otworzyła drzwi mieszkania, zatrzymała się, osłupiała. Jej córka stała w progu i płakała niepohamowanie.

— Sveta, co się stało? — zapytała zaniepokojona.

— Mamo… ślub został odwołany! Rodzice Romana powiedzieli mu, że nie wolno mu się już ze mną spotykać…

— Naprawdę? — powiedziała zdumiona Natalia Pietrowna.

— Powiedzieli, że nie jestem dla niego wystarczająco dobra! — zaszlochała Swietłana.

— I dlatego tak bardzo płaczesz? — zapytała łagodnie matka. — On nie zasługuje na twoje łzy. Czy chociaż próbował cię bronić?

— Nie… po prostu stał i nic nie powiedział…

— Kochanie — powiedziała Natalia Pietrowna, obejmując córkę. — Wiem, że teraz bardzo boli. Ale nie pozwól, żeby tacy ludzie cię zniszczyli. Uwierz mi, życie potrafi wszystko oddać, nawet dawne krzywdy.

— Mamo, dlaczego jesteśmy takie biedne? — zapłakała Swietłana.

— Wcale nie jesteśmy biedne — odpowiedziała spokojnie matka. — Mamy własne mieszkanie, nawet jeśli jest niewielkie. Pracuję jako księgowa i mam stałą pensję. Nigdy nie żyłyśmy w luksusie, ale też nigdy niczego nam nie brakowało. Wkrótce rozpoczniesz własną karierę i wszystko zacznie układać się coraz lepiej.

Wiele lat wcześniej Natalia Pietrowna przeżyła coś boleśnie podobnego.

Tuż po ukończeniu studiów mężczyzna, którego kochała, zaprosił ją na spotkanie ze swoimi rodzicami.

Byli bogatymi ludźmi i od samego początku dali jasno do zrozumienia, że dziewczyna z prowincji nie jest synową, jakiej pragnęli dla swojego syna.

Po tej upokarzającej wizycie Natalia wróciła do domu. Jakiś czas później odkryła, że jest w ciąży.

Kiedy urodziła się jej córka, Natalia nigdy nie próbowała skontaktować się z ojcem dziecka. Przekonała samą siebie, że jego rodzice mieli rację i że naprawdę do niego nie pasowała.

Swietłana również postanowiła definitywnie zakończyć związek z Romanem. Bolało, ale zmusiła się, by przestać żyć przeszłością.

Po pewnym czasie dostała dobrą posadę w dużej firmie.

Niedługo później pracownikom przedstawiono nowego dyrektora.
 

Maksim Aleksiejewicz miał około pięćdziesięciu lat. Był dystyngowany, pewny siebie i bezsprzecznie przystojny. Już podczas ich pierwszego spotkania od razu zauważył Swietłanę i patrzył na nią tak intensywnie, że speszona spuściła wzrok.

Następnego dnia, ku zaskoczeniu wszystkich, wezwał ją do swojego gabinetu.

— Sveta — szeptały jej koleżanki — wygląda na to, że wpadłaś mu w oko.

— Och, przestańcie! — zbyła je. — Przecież mógłby być moim ojcem!

Jednak gdy była ze sobą szczera, musiała przyznać, że jego zainteresowanie jej schlebiało.

Kiedy znalazła się w jego gabinecie, zauważyła, że przez chwilę obserwował ją w milczeniu, zanim zaczął zadawać serię zaskakująco osobistych pytań.

Gdzie mieszkała? Z kim? Jak miała na imię jej matka? Ile miała lat? Kiedy Swietłana obchodziła urodziny?

Nie rozumiała, dlaczego chciał to wszystko wiedzieć.

A kiedy zaproponował, żeby podczas przerwy obiadowej pojechali do jej matki, była już całkowicie zdezorientowana.

Słyszała również, że Maksim Aleksiejewicz niedawno się rozwiódł i był teraz wolnym mężczyzną.

Do przerwy obiadowej zostało jeszcze trochę czasu, więc Swietłana zadzwoniła do domu.

— Mamo, jesteś w domu?

— Oczywiście. Mam urlop — odpowiedziała Natalia Pietrowna.

— Proszę, nigdzie nie wychodź. Nasz nowy dyrektor chce cię poznać!

— Co? Dlaczego? — zapytała osłupiała matka.

— Sama nie wiem… Wydaje mi się, że może być mną zainteresowany. Może nawet ma poważne zamiary. Tacy mężczyźni załatwiają wszystko jak należy…

— Co ty opowiadasz, córko? Przecież on jest niemal w wieku twojego ojca!

— I co z tego… — powiedziała zamyślona Swietłana. — To nie byłoby najgorsze. Roman pożałowałby wtedy, że mnie stracił.

— Zapomnij o Romanie! Ludzie pobierają się z miłości, a nie po to, żeby coś komuś udowodnić!

— Dobrze, mamo, zrozumiałam. Niedługo będziemy.

Dyrektor miał kierowcę, ale tego dnia postanowił prowadzić samochód sam.
 

Kiedy auto zatrzymało się przed blokiem, w którym mieszkała Swietłana, po jego twarzy było wyraźnie widać zdenerwowanie.

— Mamo, jesteśmy! Przyprowadziliśmy gościa! — zawołała Swietłana, wchodząc do środka.

Chwilę później Natalia Pietrowna wyszła na korytarz. Gdy tylko zobaczyła stojącego tam mężczyznę, znieruchomiała.

— Mój Boże… to niemożliwe… — wyszeptała. — Maksim… to naprawdę ty?

— Wy się znacie? — zapytała z niedowierzaniem Swietłana.

— Tak — odpowiedziała cicho jej matka. — Tak. I chyba wreszcie nadszedł czas, żebyś poznała prawdę. On jest twoim ojcem.

— Co? — Swietłana pobladła.

— Wejdź — powiedziała w końcu Natalia Pietrowna, zapraszając go do środka.
 

Rozmowa, która potem nastąpiła, trwała kilka godzin. Tego dnia wszyscy zupełnie zapomnieli o pracy.

— Dlaczego… dlaczego nie powiedziałaś mi, że spodziewasz się mojego dziecka? — zapytał z goryczą Maksim Aleksiejewicz.

— A co by to zmieniło? — odpowiedziała spokojnie.

— Przyjechałbym po ciebie. Bez względu na to, co mówili moi rodzice. Gdyby było trzeba, sprzeciwiłbym się im.

— Ale nie przyjechałeś — powiedziała cicho Natalia Pietrowna. — A ja czekałam…

— Proszę, dajcie mi trochę czasu — powiedział nagle. — Muszę na chwilę wyjść.

Gdy tylko wyszedł, Swietłana odwróciła się do matki.

— Mamo, wyszłabyś za niego?

— Co ty wygadujesz? — powiedziała Natalia Pietrowna, kręcąc głową. — Wszystko ma swój czas. Mój już minął.

— To nieprawda! Jesteś piękna! — zaprotestowała Swietłana.
 

Jakiś czas później rozległ się dzwonek do drzwi.

Otworzyły i zobaczyły Maksima Aleksiejewicza stojącego z ogromnym bukietem kwiatów.

Wręczył je Natalii Pietrownie, a następnie uklęknął i wyjął małe pudełeczko, w którym znajdował się pierścionek.

— Natalio… przez całe życie kochałem tylko ciebie. Proszę, czy zostaniesz moją żoną?

W pokoju zapadła cisza.

— Mamo, dlaczego nic nie mówisz? — zapytała Swietłana, nie mogąc już dłużej wytrzymać.

— Zgadzam się — odpowiedziała w końcu Natalia Pietrowna, łagodnie, ale stanowczo.

Wkrótce całe biuro dowiedziało się, że Maksim Aleksiejewicz jest ojcem Swietłany.
 

Niemal natychmiast potem Roman nagle spróbował wrócić do jej życia.

Ale teraz wszystko się zmieniło.

— Powiedz swoim rodzicom — powiedziała spokojnie Swietłana — że tym razem to ty nie jesteś dla mnie wystarczająco dobry.