Kobieta po pięćdziesiątce mówi: Nigdy nie zapraszaj mężczyzny do swojego domu!
„Mam już ponad 50 lat, więc mam spore doświadczenie życiowe. I oto, co chcę wam powiedzieć, drogie panie: nigdy nie zapraszajcie mężczyzny do swojego domu!
Czasami macie własne lokum — nieważne, czy jesteście jego właścicielkami, czy je wynajmujecie — podczas gdy mężczyzna nie ma nic swojego i mieszka na przykład z rodzicami. Z takim mężczyzną najlepiej w ogóle się nie spotykać. Jeśli mężczyzna chce umawiać się z kobietą, powinien zarabiać wystarczająco dużo, by mieć własne miejsce, choćby wynajmowane. Jeżeli tego nie robi i zamiast tego liczy na ciebie, po prostu oszczędza twoim kosztem…”
Istnieje wiele pytań, na które nie ma jednej prawidłowej odpowiedzi, niezależnie od tego, co mówią ludzie. Na przykład: czy sałatkę Olivier robi się z kiełbasą, czy z wołowiną? Czy okroszkę przygotowuje się na kwasie chlebowym, czy na kefirze? Czy należy zapraszać mężczyznę do siebie, czy chodzić do niego?
Ludzie niemal gotowi są się pobić, próbując ustalić, która opcja jest właściwa. Nie istnieje jedna powszechnie obowiązująca opinia na ten temat.
Oczywiście okroszka i sałatka Olivier są wyłącznie kwestią gustu. W najgorszym razie „źle przygotowana” okroszka spowoduje wzdęcia do wieczora, natomiast konsekwencje wyboru „niewłaściwego” mężczyzny mogą ciągnąć się przez lata.
Nie wspominając już o tym, że niesmaczną sałatkę, w przeciwieństwie do nieudolnego i nieuczciwego kochanka, można łatwo wyrzucić do kosza. Dlatego zamiast dyskutować o kulinarnych upodobaniach, proponuję porozmawiać o mężczyznach — bo właściwie tym zajmujemy się tutaj cały czas.
Opinia numer jeden: Mężczyzna, który przychodzi do twojego domu, będzie oszczędzał twoim kosztem
„Kiedyś spotykałam się z mężczyzną, który zdecydowanie nie był biedny. Mieszkaliśmy osobno i łączyła nas niezobowiązująca relacja. Nawet wino kupowałam sama.
Pewnego dnia powiedział mi, że powinnam wymienić krany w łazience. Przyszedł z pustymi rękami, a na dodatek skarcił mnie jak uczennicę. W tamtym czasie miałam problemy finansowe, a wymiana kranów i tak znajdowała się już na mojej liście. Po tym wydarzeniu nagle poczułam do niego odrazę”.
Na podstawie komentarzy na Zenie
W rzeczywistości w ostatnim czasie stało się to bardzo powszechne, zwłaszcza gdy kobieta jest dojrzała. Nie wiem, czy młodzi mężczyźni zachowują się w ten sam sposób — być może należałoby to sprawdzić — ale mężczyzna po trzydziestce piątce potrafi bez problemu przyjść do kobiety z pustymi rękami, jakby odwiedzał własną babcię, a następnie opróżnić jej lodówkę.
Historie, które słyszymy, są zapewne jedynie wierzchołkiem góry lodowej. Mężczyźni dniami i nocami narzekają w mediach społecznościowych na kobiety, które rzekomo spotykają się z nimi tylko po to, by za darmo zjeść. Tymczasem kobiety często wstydzą się opowiadać o mężczyznach, którzy przychodzą do nich wyłącznie po to, by wyjadać jedzenie z ich garnków.
Takich mężczyzn jest bardzo wielu. Co ważne, niekoniecznie są złymi ludźmi. Po prostu zostali tak wychowani. Naprawdę nie rozumieją, że przychodzenie do kobiety z pustymi rękami jest nie na miejscu.
Trzeba przyznać, że gdyby mężczyzna z komentarza przyniósł nie tylko samego siebie, lecz także wino, grę planszową i jedzenie zamówione z restauracji, cała sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej.
Dawno temu nauczyłam się, że nikt nie wchodzi do twojego domu z pustymi rękami. Każdy zawsze coś ze sobą przynosi — coś dobrego albo coś złego.
Porządny mężczyzna wnosi coś przyjemnego. I wcale nie musi to być rzecz materialna. Może przynieść miłość, podziw, ciepło albo dobry humor.
Mężczyzna, który przychodzi tylko po to, by się najeść, wnosi do twojego domu własną pustkę i głód. Przesadnie oszczędny mężczyzna, który nalega, by wszystko dzielić po połowie, wnosi swoje ukryte lęki. I tak dalej.
Pytanie nie dotyczy wyłącznie tego, do czyjego domu przychodzi mężczyzna. Równie ważne jest to, co ze sobą do niego wnosi.
Niektórzy komentujący piszą mi na przykład, że internet jest wielkim wysypiskiem śmieci. Tak właśnie uważają. I są przekonani, że mają pełne prawo wyrzucać tam swoje odpady, jak do kanału ściekowego.
Ja jednak absolutnie nie zgadzam się z taką interpretacją. Jeśli wszyscy zaczną wyrzucać śmieci na moim blogu, przestanie on być blogiem. Stanie się zupełnie innym rodzajem miejsca.
Dlatego muszę ograniczać dostęp osobom, które lubią traktować cudzą przestrzeń jak darmową publiczną toaletę.
Myślę, że niektórzy mężczyźni traktują kobiety dokładnie tak samo. Bardzo ważne jest, by zrozumieć, czy wchodzi do twojego życia po to, by coś do niego wnieść, czy jedynie po to, by coś w nim zostawić.
Niestety tych drugich jest równie wielu jak pierwszych.
Niestety współczesna etykieta seksualna wszystko przyspiesza. Bardzo niewiele osób pozwala relacji rozwijać się dłużej niż przez trzy randki, zanim dojdzie do zbliżenia.
Osobiście uważam, że lepiej zachować ostrożność i przez pierwsze miesiące spotykać się na neutralnym gruncie.
Opinia numer dwa: Jeśli zamieszkasz u niego, może cię wyrzucić
„Zawsze mieszkałam z mężczyznami na swoim terenie. Wymieniali moje meble, remontowali mieszkanie i inwestowali w nie, ponieważ sami ze mną mieszkali.
Nigdy, pod żadnym pozorem, nie zamieszkałabym u kogoś innego. Musiałabym uważać na każde słowo i nieustannie mu się przypodobywać, bojąc się, że pewnego dnia nagle wyrzuci mnie za drzwi”.
Alternatywna opinia z Zena
Takie sytuacje również się zdarzają. Komentujący mogą to potwierdzić.
Nawet tutaj wiele osób dzieliło się historiami o mężczyznach, którzy wprowadzili się do kobiety, zainwestowali pieniądze, a później zostali wyrzuceni bez żadnego odszkodowania.
Oczywiście można powiedzieć, że koszt mebli nie różni się aż tak bardzo od kosztu wynajmu. Jednak mężczyzna nie miał całego domu wyłącznie do swojej dyspozycji ani prawa, by przychodzić do niego, kiedy tylko chciał, w towarzystwie lekko podpitej kobiety.
Każdy może sam zdecydować, czy taki układ jest sprawiedliwy.
Przytoczyłam ten przykład, by pokazać drugą stronę sporu: czasami mężczyzna rzeczywiście wnosi swój wkład, a może on być znaczący.
Chociaż być może otrzymuje w zamian równie wiele: sprzątanie, gotowanie, opiekę i pełne utrzymanie. W takim przypadku układ może być korzystny dla obu stron.
Nawiasem mówiąc, niektóre kobiety zauważyły, że łatwiej jest uciec z domu mężczyzny, gdy coś pójdzie nie tak, niż pozbyć się mężczyzny z własnego domu.
Moim zdaniem takiej sytuacji w ogóle nie powinno się brać pod uwagę. Jeśli już z góry zakładasz, że będziesz musiała przed mężczyzną uciekać, należałoby raczej otoczyć go ogrodzeniem i wezwać odpowiednie służby.
Kwas chlebowy czy kefir? Mięso czy kiełbasa?
Moim zdaniem, gdy dwoje ludzi dopiero się poznaje, a kobieta nie wie jeszcze, co mężczyzna wniesie do jej życia — czułość, wino, narzekanie na byłą partnerkę czy nawet przemoc — na początku powinni spotykać się na neutralnym gruncie.
W dzisiejszych czasach nie zawsze zapraszamy do domu nawet bliskich. A kochanek przecież nie jest jeszcze bliską osobą.
Jaki sposób spotykania się uważacie za najbezpieczniejszy i najwygodniejszy dla kobiety?
U niego? Na neutralnym gruncie? Czy u niej?